Choć wszyscy nasi znajomi mogą mówić, że jesteśmy duszą  towarzystwa, to tak naprawdę, kiedy przychodzi ten jeden moment, w którym chcemy podejść do nieznajomej (bądź nieznajomego), a niewidzialna ręka zaciska się na szyi,  w gardle zaczyna brakować śliny, jak byśmy właśnie gonili antylopę po pustyni. Co gorsza, większość z nas jest tak zdenerwowana, że tak samo też się czuje - spocone ręcę, przyspieszony oddech i… z nowej znajomości nici.  

Tysiące mądrych głów zastanawia się od wieków, jak ten problem rozwiązać. Co ekspert to rada, więc my także damy Wam kilka porad - jedynie słusznych, bo są nasze, a my zawsze mamy rację ;) . Pierwsza rada jest bardzo prosta - nie udawajcie kogoś, kim nie jesteście. Nie chodzi tu wcale o to, że nie możecie zrobić pozytywnego wrażenia na osobie, która się Wam spodobała, ale jeśli chcecie, aby ta znajomość przetrwała kolejne 20 minut - lepiej się do niej zastosujcie. Dlaczego? Przede wszystkim - nie wiecie z kim rozmawiacie, być może historia, którą wymyśliliście jest piękna, ale co zrobić, jeżeli druga strona zna się lepiej na temacie, o którym mówicie? Pomyślcie o tym. Po drugie - nawet jeśli nic ma z tego nie wyjść, to może być i tak początek pięknej znajomości, a taką szkodą opierać na niestabilnych filarach.

CDN...